| Przystanek Woodstock, cz. 1 | Muzycznie odkrycie, miętowy ptyś i nowa definicja „kameralności”

Czwarty raz już dałam się wciągnąć w atmosferę Woodstocku. I cały czas czuję, jakby to był, z jednej strony, ten mój raz pierwszy – przez niesłabnący zachwyt: nad klimatem, programem, organizacją, odkrywaniem coraz to nowych rzeczy. Jednocześnie, z drugiej strony, czuję tę atmosferę powrotu do tego, co znane; witam się z ludźmi, z którymi częstokroć widzę się tylko raz, podczas festiwalu właśnie; chodzę po ścieżkach, które wydreptałam sobie już dwa czy cztery lata temu; wiedza na temat tego, jak dojść do PKP i miasta, o której najlepiej iść się kąpać i jak poruszać się po całym terenie bez korzystania z jakiejkolwiek mapki.

W tym roku Woodstock zaczął się dla mnie i skończył inaczej niż zwykłe. Zaczął już we wtorek, gdy na polu jeszcze było luźno (czyli – no, jakieś 400 tys. osób; jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, to taka to „kameralna” liczba się wydawała, zwłaszcza, że w czasie festiwalu wzrosła prawie dwukrotnie). Skończył się jednak niespodziewanie, smutnym telefonem i natychmiastowym spakowaniem się i powrotem w piątek, zaraz po wschodzie słońca. Ale nawet ten krótki okres dał mi wystarczająco dużo energii, by dotrwać do przyszłego roku. (Jak to jest ważne, z pewnością potwierdzą niektórzy, którzy są w stanie przyjechać na Woodstock zaledwie na jeden wieczór – sama znam parę takich przypadków).

[XX Przystanek Woodstock, 2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014] Iskry!

[XX Przystanek Woodstock, 2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014] Uwielbiam tę tradycję Iskier, wiecie? Piękne rozpoczęcie.

 

Kiedy opowiadam moim znajomym spoza Polski o Woodstocku – nie dowierzają. Że tyle ludzi, że taki program, że takie ceny. Ewenement na skalę europejską. Lubię sobie czytać fenomenalnie prowadzone media społecznościowe przez Fundację, idealnie są w stanie wprowadzić w stan wspomnień i jakiejś takiej dziwnej tęsknoty.

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014] Jurek właśnie się dowiedział, że został Honorowym Obywatelem :)

Tegoroczny Woodstock umożliwił także pewne muzyczne odkrycie. Wstyd przyznać, że na Pink Freud nie zetknęłam się wcześniej, ale po przesłuchaniu paru piosenek byłam pewna: to jest to! Smaczkiem okazała się zabawa słowem w tytułach, która stała się miodem dla mojej duszy – no czyż nazwy: „Porno pogody”, „Golonki sobotniej nocy”, „Trzeciego dzieła pracy marzeń”, „Sushi, tranzytory i seks” czy „Rozmowy z Kapokiem – noc” nie są wspaniałe? Cudowne, dwuznaczne i z ogromną mocą interpretacyjną! Miałam przyjemność porozmawiać z Wojtkiem Mazolewskim i Adamem Milwiw-Baronem – efekty będzie można przeczytać już w następnym numerze „Proliteracji”, który ukaże się pod koniec sierpnia. Fantastyczny muzycy, z pasją wypisaną na twarzy, w ruchach, w sposobie wypowiadania – dzięki tej rozmowie lepiej udało mi się, myślę, przeżyć sam koncert. Zabrałam na niego także swojego znajomego; przyznał mi później, że to był jeden z najlepszych koncertów woodstockowych, na jakich był.

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014] Pink Freud

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014] Lao Che

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014] Niespodzianka – Jazzombi!e!

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014] Pink Freud

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014] Pink Freud

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014] Pink Freud

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014] Pink Freud

 

Czwartkowa noc na pewno zapadnie mi w pamięć, z dwóch powodów. Pierwszy – bo udowodniłam sobie, że nawet w sytuacji kryzysowej jestem w stanie się zmobilizować i zrealizować plany, w tym przypadku wywiad. Drugi – bo odkryłam muzykę, która jest w stanie mnie uspokoić i pobudzić jednocześnie, co w tamtym momencie miało dla mnie niezwykłe znaczenie. Gdy trzy godziny po zakończonym koncercie, już spakowana, szłam w kierunku PKP, wciąż miałam tę muzykę w uszach. Wróciłam bogatsza o płytę – kilkukrotnie już teraz przesłuchaną.

W uszach mam też inne dźwięki, z całego Woodstocku. XX edycję pięknie zaczął Muniek i T.Love – podczas konferencji prasowej spytałam go o to, co mówił wielokrotnie: że chciałby się dobrze zestarzeć. Patrząc na ich koncert, można powiedzieć, że zrobili to fenomenalnie. Tak samo jak fenomenalnie zrealizowała to Budka Suflera, gdy tysiące gardeł śpiewało razem z Cugowskim.

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014]

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014] Muniek Staszczyk

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014] Dziki z Wild Pig, czyli Piotr Chancewicz wychodzi do fanów; po zejściu ze sceny cały czas gra na tej swojej gitarze.  I jeszcze, skubany, jakie selfie sobie strzela! 

 

Zdążyłam wpaść zaledwie na jeden wykład ASP, Bogusia Lindy, nazwanego przez jedną z uczestniczek „miętowym ptysiem”. Pokazał klasę, temperament i siebie, takiego, jakim jest.Aż przypomina mi się on sam podczas premiery „Przypadku” Kieślowskiego, dwa lata temu, na Off Plus Camera 2013 w Krakowie. Premiery dość nietypowej – SF TOR stworzyło rekonstrukcję dzieła Kieślowskiego i to właśnie dwa lata temu byliśmy w stanie zobaczyć to po raz pierwszy bez cenzury. Publiczność Woodstockowa w tym roku też miała taką możliwość.

(A dzieło niezwykłe – odnaleziono i skompletowano wycięte przez cenzurę fragmenty. Dźwięki, przechowywane przez Wojciecha Kilara, ostały się wszystkie; w przeciwieństwie do obrazów. A właściwie, jednego fragmentu: tego, w którym pokazano dotkliwe pobicie głównego bohatera przez milicję. Kto fragment ukradł lub zniszczył, do dziś pozostaje tajemnicą).

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014] Bogusław Linda we własnej osobie!

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014] Tłumy na spotkaniu z Marią Czubaszek na ASP.

 

Na potrzeby „Proliteracji”, czasopisma literackiego, rozmawiałam także z Ciotką Książkulą, czyli Małgorzatą Berwid, matką chrzestną Kulfona i Moniki czy Kota Budzika. Stworzyła fenomenalne warsztaty dla dzieciaków (i nieco starszych), rozdała dziesiątki książek. Rodzice na pewno byli zadowoleni z tego, że i o nich pomyślano w trakcie Woodstocku. Doskonale to pokazuje, że muzyka łączy także pokolenia – od razu przypomina mi się także moje odkrycie fińskiego zespołu Hevisaurus.

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014] Ciotka Książkula i dzieciaki.

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014]

 

I jak tak sobie piszę o tym programie, to zdaje sobie z czegoś sprawę… Wiecie, jaka jest różnica pomiędzy byciem na kolejnych Woodstockach? Za pierwszym razem chłoniesz wszystko, co Cię otacza, podążasz za tym klimatem po prostu; czułam się jak w jakimś wesołym miasteczku, chłonęłam każdy atom szczęścia. Za drugim razem chcesz już być na wszystkim i żałujesz, że tak wiele rzeczy się na siebie nakłada. Za trzecim starasz się zaplanować wcześniej cały pobyt, żeby nic ci nie umknęło. A teraz? Teraz po prostu ustaliłam sobie „must to be”, ograniczając się do dwóch, trzech eventach dziennie. Cała reszta była dziełem przypadku – i to doskonałego przypadku.

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014] Hare Kriszna

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014] …i taniec brzucha

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014] Od września wrócę do swojego programowania, ale widzę, że nawet na Woodstocku mnie to prześladuje :)

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014]

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014]

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014]

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014]

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014]

 

…każdy jednak, kto choć raz był na Przystanku, wie doskonale, że tu wcale a wcale nie chodzi tylko o program – najważniejsi są ludzie. I to o ludziach będzie więcej przy następnej okazji.

 

(PS Zaraz będzie ciemno!).

 

[XX Przystanek Woodstock, 08.2014]

[XX Przystanek Woodstock, 2014]

 

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

WP-SpamFree by Pole Position Marketing