| Espoo | Fiński las, francuscy towarzysze, niemieckie piwo

Jak już pisałam na Facebooku, Wielką Sobotę w tym roku spędziłam w lesie. Słońce nam pięknie grzało, aż się chciało mordki do niego wystawić i zdjąć niepotrzebną bluzę.

Ze znajomą z Francji znamy się jeszcze z „czasów Rovaniemi”, czyli pamiętnego sierpnia EILC. „Teraz i Ty, i ja mieszkamy w Helsinkach”, powtarzałam, „Musimy się wybrać kiedyś na jakąś kawę!”. Parę dni temu od Emilie otrzymałam wiadomość. Podpierając brodę łokciem, szybko czytałam kuszącą propozycję. „Co ty na to, żebyśmy kawę w kawiarni zamieniły na hikking w Nuuksio, razem z moją siostrą i jej chłopakiem?”, zapytała. Trochę ruchu na świeżym powietrzu, możliwość zdobycia „szczytów”, weseli towarzysze i zapowiadana piękna pogoda – no czego człowiek chce więcej od życia? :)

Park Narodowy Nuuksio znajduje się w Espoo - bardzo łatwo można dostać się z dworca w Helsinkach. Najpierw pociągiem (E, U, A) jedziemy do stacji Espoo i przesiadamy się w autobus numer 85 (podróż zaplanować możemy za pomocą strony www.hsl.fi/en).

Na stronie Outdoors (zobacz tutaj) możemy znaleźć mapy Parku, ważne punkty i dodatkowe informacje. Mapę w wersji papierowej można też zdobyć za darmo w Informacji.

Warto też dowiedzieć się wcześniej, o której jadą autobusy z Parku do Espoo – na przystankach nie ma rozkładów jazdy, zaś autobus kursuje raz na godzinę.

Nuuksio  (1)

[Espoo – Nuuksio National Park, 19.04.2014] Uwielbiam to, jak Finowe rozwiązują kwestie ścieżek. Teren podmokły? Nie ma problemu, postawmy tam drewnianą ścieżkę!

Nuuksio  (2)

[ Espoo – Nuuksio National Park, 19.04.2014] …a w trakcie wyprawy nawet znalazłam słonia! Co on tam robił, sama jestem ciekawa :)

Nuuksio  (3)

[Espoo – Nuuksio National Park, 19.04.2014]

Nuuksio  (4)

[Espoo – Nuuksio National Park, 19.04.2014] Jak widać – ścieżki są dobrze oznakowane. Choć i tak miejsce pierwsze zajmują szlaki górskie w Rumunii (notka o tym na pewno ukaże się na blogu).

Nuuksio  (5)

[Espoo – Nuuksio National Park, 19.04.2014] Doskonały obrazek na to, że człowiek jest tu tylko gościem – przewalone drzewo i wyznaczona ścieżka.

Nuuksio  (6)

[Espoo – Nuuksio National Park, 19.04.2014]

Nuuksio  (7)

[Espoo – Nuuksio National Park, 19.04.2014] Typowa „fińskość” – plecaki pozostawione gdzieś w kącie. Wokół mnóstwo ludzi. Obcych ludzi.

Nuuksio  (8)

[Espoo – Nuuksio National Park, 19.04.2014]

Nuuksio  (9)

[Espoo – Nuuksio National Park, 19.04.2014] Panie i Panowie, obiad godzien półtoragodzinnej wędrówki!

Nuuksio  (10)

[Espoo – Nuuksio National Park, 19.04.2014] zdj. Emilie

Nuuksio  (11)

[Espoo – Nuuksio National Park, 19.04.2014] Towarzysze podróży.

Nuuksio  (12)

[Espoo – Nuuksio National Park, 19.04.2014]

Nuuksio  (13)

[Espoo – Nuuksio National Park, 19.04.2014]

Nuuksio  (14)

[Espoo – Nuuksio National Park, 19.04.2014] Ostatki śniegu. Wy też tu widzicie anioła i Bukę?

Nuuksio  (15)

[Espoo – Nuuksio Natoinal Park, 19.04.2014] Środek Parku, domek dla śmieci w stylu westernowym. Ha!

Na koniec – schody. Cholera jasna, nie wiem, dlaczego, ale ten kraj kocha schody. Uwielbia. Ubóstwia.

Pomijam to, że popularnym sportem jest tutaj zbieganie i wbieganie po schodach (różnymi technikami i z różną szybkością). Ale zdziwienie wywołuje dla mnie… no właśnie. Albo jest to niechęć po wspinaniu się po normalnych zboczach, albo lenistwo i/lub kwestie bezpieczeństwa. Czasem te schody znajdują się w miejscach wręcz absurdalnie prostych, takich jak to:

Nuuksio  (16)

[Espoo – Nuuksio National Park, 19.04.2014]

…natomiast kwintesencją są schody na czerwonym szlaku w Nuuksio. Prowadzą na chyba najwyższy tutejszy szczyt – czyli jakieś 10, może 15 minut wchodzenia po schodach, normalnym, stałym tempem.

(Chyba to, że w Finlandii szczytów wielkich nie ma, jest powodem do tego, żeby każdy szczyt traktować jako coś niezwykłego).

To jednak nie koniec rewelacji. Bo że szczytów mało, to już wiecie. A że człowiek się łatwiej męczy, gdy wchodzi do góry, to łatwo możecie wywnioskować. Co w związku z tym proponują Finowie? Po pierwszych dwóch minutach mamy pierwszy stop – ławeczkę, na razie gotową pomieścić jedną osobę.

Nuuksio  (17)

[Espoo – Nuuksio National Park, 19.04.2014]

To nie koniec schodów – i nie koniec potencjalnego odpoczynku. Wchodząc wyżej i dochodząc do kolejnej platformy, mamy kolejne ławki - tym razem, bo łącznie możemy tymi schodami idziemy już z pięć minut, miejsca jest więcej, na dwie (może nawet i trzy) osoby.

Nuuksio  (18)

[Espoo – Nuuksio National Park, 19.04.2014]

I prawie jesteśmy u finału! Tym razem dochodzi druga ławka – wiadomo, te osiem minut wspinaczki męczy mięśnie i ducha, na takiej ławeczce możemy odpocząć, może nawet porozmawiać (albo trzymać dystans, siadając na innym miejscu).

Nuuksio  (19)

[Espoo – Nuuksio National Park, 19.04.2014]

Jest! Finał! Zakończony, a jakże!, ławeczkami, tym razem dużymi, blisko siebie (bo podobno trudy życia zbliżają do siebie ludzi, prawda?). Zdobyliśmy szczyt, możemy teraz spokojnie iść grillować kiełbaski i zapijać piwem.

Nuuksio  (20)

[Espoo – Nuuksio National Park, 19.04.2014]

…trzeba przyznać – fiński hikking (co poniektórzy nawet używają – ho, ho! – określenia „trekking”) zbyt wiele ze zmęczenia w sobie nie ma, głównie poprzez brak wysokich szczytów.

Za to trzeba przyznać, że szlaki mają akurat na najwyższym poziomie.

 

Zobacz także:

3 odpowiedzi

  1. ChómanistkaDalejMuwi pisze:

    Te ławeczki to jest coś dla mnie :D
    W ogóle dziwi mnie to, że chce im się przejmować ustawianiem tych drewnianych kładek (czy jakkolwiek to nazwać) na szlaku. Ale co kraj to obyczaj (u nas błotniste tereny bywają przygodą do przejścia czy też… przeskoczenia :D)

    • Daga pisze:

      Teoretycznie, no tak. Kałużę można przeskoczyć, buty ozdobić błotem, a spodnie wybrudzić tak, że nawet Domestos ich nie wybieli. Natomiast problem w tych ich kładkach jest taki, że dają je w miejscach typowo bagnistych, gdzie do połowy łydki spokojnie byś się zanurzył. Albo – to już moja teoria, ale taka fajna i tak mi pasuje pod Finlandię, że może być prawdziwa ^^ – żebyś trzymał się tych 15cm kładki i nie deptał natury wokół Ciebie, nie niszczył cennych roślin i nie zadeptywał szlaków handlowych mrówek.
      (Ale ławeczki – te, wyobrażasz sobie takie, w drodze na Morskie Oko powiedzmy? Ciekawe, ile wtedy ludzi doszłoby do celu ;D „Halinka, weźmy usiądźmy, odpoczniemy… widzisz, jak mi się sandały na białych skarpetkach odcisnęły? Cholera!… i głodny jestem. Może zjemy coś, kiełbasę masz?… kurde, tyle już tu siedzimy, nie zdążymy wejść i zejść przed zmierzchem, zostańmy tu. A skoro zostaliśmy… wzięłaś, Halineczko, Colę z wkładem, prawda? Podarujże mężusiowi!” :)).

  1. 17 maja 2014

    […] 16.05.14] Pisałam o schodach jako o dziwnym szaleństwie Finów. Na pewno czeka Was wpis o Księgach Gości – są niemal wszędzie. Tutaj: Art Museum […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

WP-SpamFree by Pole Position Marketing